Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Luty 2011

Północny kraniec Polski, Województwo Pomorskie, Kaszuby i w końcu wieś Słajszewo. Z dala od miejskiego zgiełku. Idealne miejsce na wakacje. Byłam tam w zeszłym roku i mogłam odpocząć w tym pięknym miejscu. Jeśli ktoś lubi głośną Łebę to raczej nie miejsce dla niego. Wieś duża nie jest, o stałej porze przez jej główną ulicę przetacza się stado krów. Można też wynająć drewniany domek bardziej w centrum Słajszewa, bądź na jego skraju, bliżej lasu. Do plaży jest niemały kawałek, jednak z każdym dniem trasa wydaje się bardziej znajoma, przez co odległość się skraca. I co najważniejsze jest niezatłoczona, wręcz pusta. Każdy znajdzie dla siebie miejsce.

Jak wiadomo, smażona ryba nigdzie nie smakuje tak dobrze jak nad morzem. Wiele bym oddała, żeby móc zjeść teraz choć jej mały kawałek…Dla amatorów domowych wyrobów mam jeszcze jedną wiadomość. U Pani Sołtysowej każdego ranka można zaopatrzyć się w ser, masło, mleko, chleb i jajka. Smak niebiański, niczym nie zanieczyszczone organiczne produkty. Nie zapomnę tych długich śniadań, celebrowanych, zjedzonych w spokoju. Dodatkowo siedząc na drewnianej werandzie można podziwiać klekoczące na pobliskim dachu bociany (na Kaszubach jest ich naprawdę dużo!). Niestety Pani Sołtysowa nie chciała zdradzić receptury na pyszny chlebek (w sumie to się nie dziwię).

Chyba przez pogodę zebrało mi się na wspomnienia, bo kto nie chciałby już lata i trochę więcej słońca – chociaż na nie ostatnio nie można narzekać, przynajmniej w Poznaniu;). Odwiedzajcie Słajszewo:)

Dla relaksu…

Read Full Post »

Pierwsza strona, a właściwie pierwszy przepis w książce Nigella gryzie. Pomarańczowe mufiny śniadaniowe. Jakiś czas temu zachorowałam na mufinkową przypadłość i robiłam je na okrągło. A co w nadmiarze to brzydnie. Kuracja odwykowa dała jednak skutek i tak, byłam już gotowa piec je znowu.

Zawsze trochę z niedowierzaniem czytałam, iż ciasto na mufinki powinno się mieszać niezbyt dokładnie – jak podaje Niegella „Ciasto będzie grudkowate, ale takie właśnie ma być: wszystko ma zostać ledwo, ledwo wymieszane. Najważniejsze w cieście na mufiny jest to, by nie mieszać go zbyt długi”. Święta racja naprawdę wyszły, pyszne. Lekko przemieszane widelcem. W smaku nie są ani za suche, ani zbyt wilgotne. Taki kompromis. Ja nie dodałam migdałów, bo akurat ich nie miałam, myślę jednak ze bardzo wzbogaciłyby smak mufinek. I ta pomarańcza, jej smak i kolor…

Pomarańczowe mufiny śniadaniowe (wg przepisu Nigelli z „Niegella gryzie”.)

Składniki

  • 75 g masła
  • 250 g mąki
  • 25 g mielonych migdałów
  • ½ łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 75 g cukru
  • skórka z jednej pomarańczy
  • 100 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • 100 ml mleka
  • 1 jajko

Wykonanie

  1. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Foremki do mufinek wyłożyć papilotkami.
  2. Rozpuścić i ostudzić masło. W dużej misce wymieszać mąkę, zmielone migdały, sodę, proszek do pieczenie, cukier i skórkę otartą z pomarańczy.
  3. W innym naczyniu wymieszać sok i mleko, wbić jajko, a następnie dodać ostudzone, rozpuszczone masło.
  4. Płynne składniki dodać do suchych, delikatnie mieszając widelcem.
  5. Napełnić papilotki ciastem do ¾ wysokości, powinno wyjść 12 mufinek. Piec około 20 min, sprawdzając patyczkiem czy są już upieczone.

Read Full Post »

Dzisiaj coś ekspresowego. Dla tak zwanych ‚królików’, które lubią jak im coś pod zębem chrupie.Paseczkową surówkę robię  zawsze jako dodatek do sushi. Ale sprawdza się świetnie w obecności np. tarty. Kolendra i bazylia działają naprawdę orzeźwiająco.

Ta surówka to taka moja domowa wersja tzw. ‚czekadełek’ serwowanych w barach sushi (chyba tak się mówi, kiedyś usłyszałam to od pani kelnerki: „ a czekadełek już państwo nie jedzą?”, nasze miny mówiły za same za siebie;). Kelnerów sushi barów proszę o wyrozumiałość dla nowicjuszy:)

 

 

Paseczkowa surówka z wędzonym łososiem (np. jako dodatek do sushi)

 

Składniki

 

  • 2 średnie marchewki
  • ½ surowego ogórka szklarniowego
  • kilka plasterków wędzonego łososia
  • świeża bazylia i kolendra
  • oliwa z oliwek
  • ocet balsamiczny (opcjonalnie sok z cytryny)
  • cukier
  • sól
  • pieprz
  • można dodać jeszcze awokado

 

Wykonanie

 

  1. Marchewkę zetrzeć na cienkie, długie paseczki za pomocą ‚krajaczki do sera’. Ogórka nie obierać, tylko dobrze umyć. Przekroić wzdłuż na pół, jeszcze raz na pół, wykroić wodnistą część, pokroić ogórka w ‚zapałki’. Jeśli dajemy awokado ( dodajemy je przed samym podaniem aby nie ściemniało) również obieramy i kroimy w paski.
  2. Łososia pokroić w paseczki. Zioła posiekać dodać do reszty. Sałatkę skropić octem balsamicznym (uwaga na ilość), oliwą, pocukrzyć lekko, doprawić. Dokładnie wymieszać.

 

Moje rady: Jeśli dodaje awokado, to unikam tych bardzo miękkich, wybieram te średnio.

Surówka powinna się ‚przegryźć’ przed podaniem.

 

Read Full Post »

 

O tym, że cebula i czosnek mają właściwości przeciwbakteryjne chyba mówić nie muszę. Specjalna zupowa dedykacja dla:

  • wszystkich przeziębionych,
  • dla tych, którym sesja dała w kość,
  • dla tych, którzy przedawkowali red bulle,
  • dla tych, którzy myśleli, że zaczęła się wiosna i chodzili bez czapki
  • i tak tak dla wszystkich upieczonych inżynierów:), którzy mają ochotę na coś rozgrzewającego

Zupa miała być zupą cebulową z nutką czosnku jednak jego ilość mówi chyba sama za siebie. Tak więc zupka wg mojej receptury (nie powiem, że starodawnej bo skonstruowanej na ‚bieżąco’) o intensywnym smaku, która chorującym przypomni, że istnieje jeszcze smak, który być może częściowo i chwilowo utracili (ojj tak). Bardzo aromatyczna! Można powiedzieć, że trochę ostra. Specjalnie nie dałam żadnej kostki rosołowej, warzywnej, chciałam aby była zdrowa, bez ‚chemii’. Proponuję podawać z paluszkami, grzankami, serem.

Zupa cebulowo czosnkowa

Składniki

 

  • 5 średniej wielkości cebul (wyszło mi 550g)
  • 6 średniej wielkości ząbków czosnku
  • 1 mała nieobrana marchewka
  • kawałek selera
  • 2 liście laurowe
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyzka masła
  • 3 szczypty;) gałki muszkatołowej
  • sól
  • pieprz
  • około 850 ml wody
  • kolendra do ozdoby

 

Wykonanie

 

  1. Cebulę obrać, pokroić byle jak, wrzucić do garnka i przesmażyć na oliwie i maśle (ok 3 minut).
  2. Dodać ząbki czosnku, nieobraną ale starannie umytą marchewkę, kawałek selera, liście laurowe, zalać wszystko wodą i gotować, aż warzywa będą miękkie, a woda się zredukuje (około 25 minut).
  3. Pod koniec gotowania doprawić przyprawami. Lekko ostudzić, wyjąć liście laurowe, marchewkę, i zmiksować.

 

Moje rady: Marchewka jest tylko dla smaku, nie dla koloru. Proponuję jej nawet nie obierać aby specjalnie nie zabarwiła zupy.

 

Dziś po głowie chodzi mi…

Read Full Post »