Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Sierpień 2010

Może trudno w to uwierzyć ale muffiny piekę dopiero drugi raz w życiu. Wszystko przez to, że nie posiadałam odpowiedniej formy. Tak więc: zakupiłam blaszkę, zakupiłam śliczne kropkowane papilotki i zabrałam się do pieczenia. A babeczki wyszły jak najprawdziwsze grzybki. Trochę za mało słodkie, dlatego w przepisie podaję już zwiększoną ilość cukru. W środku oczywiście żurawina – coś ją ostatnio pokochałam, prezentuje się dobrze zarówno w wersji na słodko i słono. Oczywiście w najbliższym czasie mam zamiar szlifować wiedzę o muffinkach 😉

Czekoladowe muffiny z żurawiną

Składniki

  • 225 g maki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli
  • 150 g cukru ( ja dałam trzcinowy )
  • 50 g roztopionego masła
  • 2 jajka
  • 200 ml mleka
  • 100 g świeżych żurawin ( dałam suszone )
  • 5 łyżeczek kakao

Wykonanie

  1. Włożyć papilotki do foremki.
  2. Do miski przesiać mąkę, proszek do pieczenia, kakao, sól, cukier, żurawinę i wszystko wymieszać.
  3. W drugiej misce wymieszać masło, jajka i mleko. Przelać do miski z suchymi składnikami i połączyć wszystko razem.
  4. Przełożyć masę do foremek. Wyszło mi 12 muffinek.
  5. Piec w 200 stopniach przez około 20 minut.

Moje rady:

Lepiej nie trzymać muffinek w piecu więcej niż 20 minut aby nie zrobiły się za suche.

Muffinki nie są suche jak babka piaskowa, ale też  nie wilgotne jak brownies, w sam raz. Ciasto bajecznie proste i szybkie.

    Źródło przepisu: „Z kuchennej półeczki, 120 wypieków” – oczywiście nie mogłam się powstrzymać przed zmienieniem tego i owego;)

    A muzycznie proponuję dziś Emilie Simon

Read Full Post »

W ręce wpadło mi najnowsze ‚moje gotowanie’. Muszę przyznać, że znalazłam kilka rzeczy, które na pewno zrobię. Zaciekawiła mnie ‚ wyrolowana kanapka’. Nie można przecież na okrągło robić pizzy. Drożdżowy zawijas jest fajną odmianą. A na drugi dzień smakował wyśmienicie. Chciałam trochę pomajstrować przy przepisie i dodać kawałki suszonych pomidorów. Niestety kuchenne zapasy nie zostały uzupełnione:)

Wyrolowana kanapka

Składniki

  • 20 g świeżych drożdży
  • 500 g mąki pszennej ( ja dałam 400 g pszennej tortowej + 100 g pszennej razowej )
  • 1 łyżeczka soli
  • oliwa
  • około 9 plasterków ulubionego sera żółtego ( ja użyłam gouda )
  • 1 mała kula mozarelli
  • jajko
  • świeża bazylia

Wykonanie

  1. W 1/2 ciepłej wody rozpuścić drożdże. Wsypać 2/3 mąki, sól, łyżkę oliwy i wymieszać. Przykryć, odstawić na godzinę w ciepłe miejsce.
  2. Wyrośnięte ciasto przekłuć i wyrobić z pozostałą mąką. Rozwałkować na prostokąt o wymiarach 30 x 40 cm ( mój miał około 43 x 39cm ). Posmarować cieniutko oliwą i ułożyć sery, wędlinę oraz pokrojoną bazylię. Całość zwinąć wzdłuż dłuższego boku w ciasną roladę. Dokładnie skleić końce, ułożyć na blasze, odstawić do wyrośnięcia na 15 minut.
  3. Posmarować rozmąconym jajkiem. Piec 25 – 30 minut w temperaturze 190 stopni. Po wyjęciu z piekarnika odczekać kilka minut i pokroić na porcję.

Moje rady:

Moja rolada pękła, ale chyba dlatego ze rozwałkowałam ciasto na zbyt duży prostokąt, radzę więc trzymać się podanych przez autora wymiarów 30 x 40 cm

Read Full Post »

Dziś przepis na obiecany flan. Kto lubi karmel i wanilię niech uważa bo ten deser może uzależnić. Ja już zastanawiam się kiedy zrobię go następny raz. Delikatny, a zarazem ma to coś.

przepis zaczerpnęłam z bloga: majanaboxing.blox.pl ( w minimalnie zmienionej wersji )

Flan waniliowy

Składniki

  • 1/2 szklanki wody
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 4  jajka
  • 4 żółtka
  • 1/3 szklanki cukru pudru dodatkowego
  • 2 łyżeczki ulubionego mocnego alkoholu, ja dałam nalewkę wiśniową
  • laska wanilii
  • szklanka mleka
  • szklanka słodkiej śmietanki 30%

Wykonanie

  1. Do małego rondla o grubym dnie wlać wodę, wsypać cukier, podgrzewać, nie dopuszczając do wrzenia, aż cukier się rozpuści. Gotować, nie mieszając około 10 minut lub do chwili, gdy cukier się skarmelizuje
  2. Płynny karmel wylać na dno lekko natłuszczonej tortownicy z kominkiem, o średnicy około 20 cm.
  3. Miksować całe jajka, żółtka, dodatkowy cukier, alkohol. Ubić, aż składniki dobrze się połączą i staną się prawie białe. Mleko, śmietankę i przecięta laskę wanilii wlać do niewielkiego rondla,  doprowadzając niemal do wrzenia. Zdjąć z kuchenki o odstawić na 5 minut. Stopniowo wlewać gorące mleko ze śmietanką do ubitych jajek cały czas miksując ( laskę wanilii oczywiście wyjąć). Powoli wlać do tortownicy.
  4. Umieścić tortownicę w większej formie napełnionej wrzącą wodą tak, by sięgała do połowy wysokości tortownicy. Można do tego użyć dużej prostokątnej foremki.
  5. Piec w 180 stopniach przez około 50 minut lub do chwili, aż flan się zetnie. Ja pod koniec musiałam przykryć deser folią aluminiową aby się za bardzo  nie spiekł.
  6. Wyjąć tortownicę i odstawić do ostygnięcia. Przykryć i włożyć do lodówki na 3 godziny. Oddzielić nożem flan od brzegów i ostrożnie wyjąć, odwracając do góry dnem na duży płaski talerz.

Trochę wspomnień cz 2

Read Full Post »

Od 3 lat panuje u mnie w domu tradycja urządzania tematycznych uczt powiązanych z moimi wakacyjnymi wojażmi. W tym roku zwiedziłam Hiszpanię, a dokładnie region Andaluzji. Wyprawa obejmowała Malagę, Cordobę, Granadę, Jerez del Marquesado, góry Sierra Nevada, Nerję, Maro. Moim sercem zdecydowanie zawładnęła Cordoba, która o dziwno nie była przepełniona turystami, zapewne ze względu na 45 stopniowe upały! Warto odwiedzić Bar Santos – kultowy, mikroskopijny bar tapas. Podają tam między innymi pyszną tortille de patatas. Jeśli chodzi o moje doświadczenie z paella, to hmmmm… powiem tak: była zdecydowanie przesolona, i poskąpili owoców morza. Co mnie zdziwiło to sposób podawania kawy – cafe con leche – w szklankach bez uszka. I jak tu pić gorący napój;D. Natomiast zamawiając mrożoną kawę dostałam espresso w szklaneczce a w drugiej nieco większej, lód w kostkach. Terapie szokowa, ale kopa dała:).

Hiszpanom można zazdrościć wszystkiego: gór, zabytków, wąskich uliczek chroniących od palącego słońca, morza o kuchni nie wspominając. Jedyne co bym pominęła to upały. Jednak ci zmyślni ludzie i na to znaleźli rozwiązanie – sjestę…

A hiszpańska uczta udała się nadzwyczaj! Dzięki pomocy mamy wyrobiłam się ze wszystkim na czas. Największe obawy dotyczyły flanu, wydawało mi się, że może się nie ściąć, jednak wyszedł wyborny.

Menu na hiszpańską ucztę:

  • Na przystawkę tapas – może to być dosłownie wszytko w małej ilości ( oliwki, małe grzaneczki, ser – przywiozłam ze sobą queso cabra curado – twardy kozi ser w ziołach i oliwie, anchois ) + czerwone wino
  • Zupa: gazpacho – hiszpański chłodnik
  • Drugie danie: tortilla de patatas – placek z ziemniaków, podany z jogurtem, oraz paella mixta – ryż z owocami morza i kurczakiem.
  • Deser: flan waniliowy – coś jakby pudding z dużą ilością karmelu + cafe con leche – kawa z mlekiem. ( przepis na flan już jutro! )

Tapas

Gazpacho ( na 7 -8 osób )

Składniki

  • 1,2 kg pomidorów obranych ze skórki
  • ½ papryki czerwonej
  • ½ papryki żółtej
  • 2 nieduże ząbki czosnku
  • 2 garści świeżej bazylii
  • 4 ogórki gruntowe lub 2 szklarniowe
  • kromka pszennego chleba – bez skórki ( może być chleb tostowy )
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka octu winnego
  • płaska łyżeczka cukru
  • płaska łyżeczka soli

Wykonanie

  1. Wszystkie składniki pokroić na mniejsze kawałki, zmiksować na gładki krem.

Moje rady:

Jeśli gazpacho wyjdzie zbyt gęste można dolać wody.

W bardzo upalne dni warto podawać zupę z kostkami lodu

Tortilla de patatas ( na 4 – 5 osób )

Składniki

  • 800 g ziemniaków
  • 6 jajek
  • sól
  • pieprz
  • olej do smażenia

Wykonanie

  1. Ziemniaki obrać, pociąć na plasterki o grubości około 0,5 cm. Na patelnię wylać 0,5 cm oleju – tak aby ziemniaki były trochę w nim zanurzone. Doprowadzić do stanu, aż będą prawie usmażone.
  2. W misce roztrzepać jajka, posolić, popieprzyć.
  3. Na czystej patelni ( moja miała średnicę 17 cm – dno, u góry rozchylała się do 23 cm ), wylać olej ( nie za dużo ), posmarować dokładnie brzeg, wyłożyć ziemniaki, przyklepać, wylać jajka. Lekko potrząsnąć patelnią aby jajko ‚przeszło’ przez ziemniaki. Płomień powinien być mały. Kiedy środek tortilli będzie jeszcze wilgotny, a brzegi będą już wystarczająco ścięte, to znak, że możemy już tortille obracać.
  4. Na patelni położyć coś płaskiego – ja użyłam dna od blaszki, obrócić wszystko do góry nogami i z powrotem włożyć tortille na patelnię ( tym razem ta strona, która wcześniej była na górze ), smażyć jakieś 8 minut.

Moje rady:

Można podawać z jogurtem naturalnym

Paella mixta ( na 7 – 8 osób )

Składniki

  • 300 g ryżu paraboiled ( rozcięłam woreczki )
  • 250 g mieszanki morskiej
  • 250 g krewetek black tiger
  • 1 duża marchewka
  • ½ papryki czerwonej
  • ½ papryki żółtej
  • ½ puszki groszku
  • 1 ząbek czosnku
  • sok z ½ cytryny
  • ulubiona mieszanka ziół – ja użyłam prowansalskich
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • oliwa z oliwek
  • sól
  • pieprz
  • 4 udka kurczaka ze skórą
  • 1 marchew
  • 2 cebulki
  • 1 kostka rosołowa
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziela angielskie

Wykonanie

  1. Krewetki i mieszankę morską przełożyć do osobnych miseczek, skropić sokiem z cytryny, posypać ulubionymi ziołami, muszą się rozmrozić.
  2. Udka kurczaka, marchew, cebulę, ziele, liście laurowe, kostkę rosołową włożyć do garnka, zalać zimną wodą, ugotować rosół. Gdy udka ostygną obrać mięso z kości ( jego kawałki powinny być w miarę duże ).
  3. Surową marchew pokroić w kostkę, podsmażyć na patelni, gdy jest prawie miękka dodać pokrojone w kostkę papryki. Dusić przez 4 minuty.
  4. Ryż podsmażać na 3 łyżkach oliwy, aż zrobi się szklisty. Dolać szklankę gorącego rosołu. Czynność powtarzamy dopóki ryż nie będzie prawie ugotowany. W pewnym momencie zamiast wody dodajemy wrzącą wodę – gdyż podlewając ryż rosołem moglibyśmy przesolić paelle. Dodać kurkumę.
  5. W międzyczasie krewetki przekładamy na patelnię, dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę, smażymy około 4 minut. Mieszankę morską przekładamy na sito i tylko przelewamy gorącą wodą.
  6. Gdy ryż jest już prawie gotowy dodajemy owoce morza, kurczaka, marchewkę z papryką, na końcu groszek. Wszystko dusimy razem około 5 minut. Wyłączamy płomień, przykrywamy pokrywką i pozwalamy potrawie dojść.

Moje rady:

Najlepiej użyć ryżu paraboiled, wtedy jest mniejsze prawdopodobieństwo, że się nam rozgotuje.

Niestety nie miałam szafranu, który z powodzeniem zastąpiłam kurkumą.

Paelle podaje się na patelni z połówkami cytryny.

Jeśli chodzi o gotowanie ryżu, najlepszą metodą jest próbowanie co jakiś czas i kontrolowanie twardości i ilości soli.

Za rady przy przy robieniu tortilli dziękuję cioci Jadzi

Trochę wspomnień cz 1.

Read Full Post »

Uczta hiszpańska.

Dziś odbyła się uczta hiszpańska! Były tapas, tortilla de patatas, paella i inne pyszności. Szczegóły jutro! Zapraszam serdecznie.

Read Full Post »

Do wspólnego pieczenia udało mi się namówić moją bratanicę. Swoimi zgrabnymi paluszkami kulała ciasteczka o kontrowersyjnym składzie : kokos, żurawina, marchewka. Mama: ” przecież to wcale nie pasuje”. Już po 15 minutach pachniało w całej kuchni. Jak smakują? Dominuje kokos. A co jakiś czas można natrafić na miękką żurawinę.

Ciasteczka kokosowo – marchewkowo – żurawinowe

Składniki

Ciasto

  • 210 g mąki
  • ½ łyżeczki sody
  • ½ łyżeczki soli
  • 100 g suszonej żurawiny
  • 80 g marchewki
  • 110 g miękkiego masła
  • 100 g cukru
  • 2 jajka
  • 2 łyżki soku jabłkowego ( może być inny )
  • 50 g wiórków kokosowych

Wykonanie

  1. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni, blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
  2. Mąkę, sodę, sól wymieszać w misce. Marchew obrać, zetrzeć na tarce o drobnych oczkach, odcisnąć z nadmiaru soku.
  3. Masło utrzeć w misce na puszysty krem. Dodać cukier, po chwili jajka, sok, całość dokładnie wymieszać.
  4. Małymi porcjami wsypywać mieszankę mąki, wyrobić na gładką masę. Dodać żurawinę, startą marchewkę i wiórki kokosowe, wyrabiać łyżką.
  5. Oprószyć ręce mąką i formować ciasteczka średnicy około 4 cm. Piec około 20 minut na jasnobrązowy kolor.

Źródło przepisu: „Kawa, najlepsze przepisy” , z moimi niemałymi przeróbkami:)

Read Full Post »

W czwartek były imieniny dziadka. Siłą trzeba było zmusić babcię aby nic nie piekła ( i tak upiekła ). W rezultacie każda z cioć przygotowała ulubiony smakołyk. A, że bratowa nie może jeść produktów mlecznych wyszperałam z małej książeczki odpowiedni przepis. Do ciasta nie dodajemy cukru. Wszystko za sprawą przesłodkiego farszu. Jest nadzwyczaj aromatyczny, zresztą tego właśnie skondensowania smaku możemy się spodziewać po suszonych owocach. Jednak ze względu na sporą ilość dzieci w mojej rodzinie postanowiłam polukrować owe cudo i posypać wiórkami kokosowymi. Jak domownicy stwierdzili…wyszedł mazurek, tak więc dumnie prezentuję Wam letni mazurek morelowy, a tak naprawdę placek z morelami jak widnieje w przepisie:)

Składniki

Ciasto

  • 110 g mąki pszennej razowej
  • 110 g mąki pszennej typu 450
  • 50 g orzechów włoskich, zmielonych
  • 100 g margaryny
  • 7 stołowych łyżek wody
  • ½ łyżeczki soli

Farsz

  • 300 g suszonych moreli
  • 300 ml soku jabłkowego + ok 150 ml wody
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • ¼ łyżeczki soli
  • 50 g rodzynek
  • skórka starta z jednej pomarańczy

Wykonanie

  1. Blaszkę o wymiarach 21 x 26 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przygotować ciasto: Do miksera przełożyć mąki, orzechy, margarynę, sól, zmiksować. Dolać wodę. Przełożyć na stolnicę, uformować kulę po czym schładzać przez około 30 minut.
  2. Aby przyrządzić masę, należy wrzucić do rondla morele i skórkę pomarańczową, wlać sok jabłkowy i wodę. Doprowadzić do wrzenia. Gotować około 25 minut, aż owoce będą miękkie i wsiąkną prawie cały płyn. Lekko ostudzić i zmiksować na gładkie puree. Dodać cynamon, rodzynki, sól, wymieszać.
  3. Ciasto podzielić na pół, jedną część rozwałkować i wyłożyć nią formę. Posmarować masą morelową, pozostawiając dookoła brzeg, który należy posmarować wodą. Rozwałkować resztę ciasta na placek o wymiarach formy. Położyć na masie morelowej i docisnąć brzegi.
  4. Nakłuć ciasto widelcem w wielu miejscach i posmarować wodą, mlekiem krowim lub mlekiem sojowym. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 40 minut. Po wyjęciu poczekać, aż ostygnie pokroić na małe kawałeczki.

Moje rady:

Jeśli widzimy, że brzoskwinie jeszcze są niewystarczająco miękkie, ale sok nam już odparował, śmiało możemy dolać wody.

Dzieciom ( co zaobserwowałam na imieninach dziadka ) niekoniecznie podchodzi smak mąki razowej, w tej sytuacji radzę zastąpić ją zwykłą mąką pszenną.

Jeden kawałeczek tego słodkiego ciasta zdecydowanie wystarczy. No może dwa:)

Źródło przepisu: „Z kuchennej półeczki, 120 wypieków”

Read Full Post »

Older Posts »